about_header

About

Our effort to make a change in the scientific landscape in Poland is so pathetic that we are too embarassed to present our history in English.

Polish science-fiction, czyli bajka o polskiej nauce

Wszystkie fakty, tezy i wnioski przedstawione w tym dramacie są całkowicie zmyślone a ewentualna zbieżność nazw i nazwisk całkowicie przypadkowa. Mimo natłoku nieprawdziwych informacji fabularne walory tego utworu spotkały się z uznaniem i aprobatą wielu środowisk a szczególnie kierownictwa PARP (20111013).

Spis treści:

1. Dekada walki z systemem o kategoryzację

BioInfoBank powstał w styczniu 1999 roku. Na początku spółka zajmowała się oprogramowaniem dla firm farmaceutycznych. Później stwierdziliśmy jednak, że zarabianie pieniędzy nie jest naszym głównym celem i zdecydowaliśmy się przekształcić spółkę w instytut naukowy niedziałający dla zysku. Uzyskanie statusu takiej jednostki w Komisji Europejskiej przy okazji aplikowania i realizacji projektów w ramach prestiżowych Programów Ramowych finansujących międzynarodowe konsorcja naukowo-przemysłowe nie było większym problemem, biorąc pod uwagę, że już w 2001 pokazały się pierwsze publikacje z afiliacją instytutu w uznanych czasopismach takich jak Bioinformatics. Pierwsze projekty w ramach 5-go Programu Ramowego uzyskaliśmy jako Instytut już w 2002 roku.

Od samego początku istnienia instytutu staraliśmy się też o uznanie naukowego charakteru naszej działalności w Ministerstwie Nauki. Do 2004 roku występowaliśmy o status Jednostki Badawczo Rozwojowej (JBR), ale ministerstwo konsekwentnie odsyłało nas gdzie pieprz rośnie, zasłaniając się różnymi nieistniejącymi przepisami, takimi jak rzekomy wymóg przynajmniej dwuletniej działalności naukowej. Po 2004 roku zmieniły się przepisy i nie mogliśmy już występować o status JBR, ale pojawił się przepis w ustawie o finansowaniu nauki dopuszczający istnienie tak zwanych innych jednostek naukowych. Pierwsze podanie o kategoryzację naszej jednostki złożyliśmy w 2005 roku, stając się tym samym pionierem wśród jednostek prywatnych. W uzasadnieniu (20050000) podawaliśmy takie punkty jak:

  • Zahamowanie emigracji wysoko wykształconej kadry naukowej
  • Stworzenie pilotażowej jednostki naukowej nowego typu
  • Zwiększenie konkurencyjności w nauce polskiej
  • Zwiększenie renomy nauki polskiej

Mimo wcześniejszego rozczarowania przy procesie starania się o status JBR zakładaliśmy, że zmiana przepisów oznacza zmianę podejścia Ministerstwa do inicjatyw oddolnych takich jak nasza. Dodatkowo mieliśmy coraz większe portfolio osiągnięć naukowych takich jak publikacje w najbardziej prestiżowych czasopismach naukowych takich jak Cell i Science czy uczestnictwo jako pojedyncza grupa naukowa w 7 projektach ramowych, co stanowiło i może stanowi do tej pory rekord w skali Polski, pobity tylko przez nas (teraz jest tych projektów już 11). Szczególnie uczestnictwo w programach ramowych powinno zostać dobrze ocenione przez Ministerstwo, ponieważ świadczy nie tylko o niezależnym potwierdzeniu jakości naukowej naszej grupy przez Europejskich ekspertów, ale również powoduje napływ dodatkowego zewnętrznego finansowania prac naukowych realizowanych w Polsce. W tych czasach sukces w uczestnictwie polskich grup w programach ramowych był raczej mizerny. Dodatkowo nasza jednostka utrzymywała już wtedy najbardziej popularne na świecie polskie internetowe serwisy naukowe takie jak Meta Server do przewidywania struktury białek.

Chcieliśmy dobrze, wyszło jak zawsze. Mimo przeprowadzenia w 2006 audytu przez Profesora Torbicza, który “nie wniósł nic nowego”, do 2009 roku Ministerstwo na różne sposoby próbowało uniknąć naszej kategoryzacji. W tym czasie skategoryzowano inne prywatne jednostki, które poszły w nasze ślady. Krótki opis tego procesu znajduję się na ostatnich stronach dokumentu, którą otrzymaliśmy parę lat później (20100309). Uznaliśmy więc, że bez zaangażowania prawników będziemy dalej traktowani przez Ministerstwo jak banda smarkaczy. Od tego momentu nauczyliśmy się dokładnie czytać ustawy i szukać sposobów na egzekwowanie naszych praw od Ministerstwa. W maju 2009 wysłaliśmy “wezwania organu do usunięcia naruszenia prawa” (20090507). W grzecznej odpowiedzi (20090629) dowiedzieliśmy się, że co prawda nie ma uzasadnienia dla braku kategoryzacji w latach wcześniejszych ale teraz kategoryzacja jest częścią dofinansowania badań statutowych a my o takie nie wystąpiliśmy :-). W odpowiedzi napisaliśmy “skargę na działanie organu administracji publicznej – ministra nauki i szkolnictwa wyższego” (20090722), zarzucając brak poinformowania nas o prawidłowym procesie kategoryzacji. Ministerstwo zaproponowało w odpowiedzi (20090811) żeby po prostu złożyć podanie o dotacje statutową, co z pewnością rozwiąże nasze problemy. Rozwiązało trochę inaczej niż się spodziewaliśmy. W lutym 2010 Podsekretarz Stanu, Pan Prof. Jerzy Szwed przyznał nam najgorszą, piątą kategorię (20100209), zasłaniając się decyzją Komisji Badań na Rzecz Rozwoju Gospodarki. Uzasadnienie decyzji nie miało nic wspólnego z kryteriami przewidzianymi w ustawie, zarzucając nam na przykład brak biblioteki :-). Wystąpiliśmy o wyjaśnienie do Ministerstwa (20100319), które w odpowiedzi potwierdziło naszą opinię (20100407). W rezultacie naszej interwencji Zespół Odwoławczy wydał opinię potwierdzającą, że biorąc pod uwagę nasze osiągnięcia (jedyne dopuszczalne kryterium merytoryczne) należy nam się najwyższa pierwsza kategoria. Na początku opinia ta była ukrywana, ale dotarliśmy do niej poprzez dostęp do informacji publicznej (20100602). W odpowiedzi na następne “wezwanie organu do usunięcia naruszenia prawa” (20100530) Pan Prof. Szwed uprzejmie poinformował nas o nadaniu nam najwyższej pierwszej kategorii (20100615). Tym samym trafiliśmy na listę skategoryzowanych jednostek naukowych (20100930) z najwyższą efektywnością wśród grupy nauk biologicznych (małych i dużych).

Ten iluzoryczny sukces okazał się początkiem prawdziwych problemów. Pokazaliśmy, że w Polsce można osiągać wspaniałe rezultaty naukowe bez wsparcia ze strony Ministerstwa, co poważnie podważa skuteczność i efektywność finansowania Nauki w Polsce. Wymuszanie kategoryzacji naszej jednostki poprzez skargi i wezwania wskazujące na oczywiste uchybienia Ministerstwa przypieczętowało dodatkowo naszą pozycję lidera na formalnie nieistniejącej czarnej liście Ministerstwa Nauki. Na konsekwencje nie trzeba było długo czekać.

2. Dotacja na prąd

Około połowa (poniżej 2 mld PLN w 2010) środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego zarezerwowanych na finansowanie badań naukowych jest przeznaczona na tak zwane badania statutowe jednostek naukowych (dotacje podmiotowe). Ta część wpływów ma ogromne znaczenie dla jednostek naukowych, ponieważ nie jest przypisana konkretnym projektom i jednostka może sama decydować, jakie badania finansować z tych środków. W przypadku innych środków, tak zwanych środków konkurencyjnych przyznawanych poprzez konkursy, sytuacja ta wygląda dużo gorzej. Żeby zdobyć środki poprzez konkurs trzeba wykazać się wstępnymi wynikami w temacie projektu, trzeba zdradzić główne założenia projektu ryzykując, że dostaną się w niepowołane ręce, trzeba czekać często ponad rok na rozstrzygnięcie konkursu i przyznanie środków oraz trzeba założyć, że konkurencyjne grupy, które będą oceniać projekt, nie odrzucą projektu, ponieważ przyznanie środków aplikującemu jest wbrew ich interesom. Te wszystkie problemy powodują, że faktycznie innowacyjne projekty trzeba zacząć wyłącznie z dotacji statutowej lub ze środków własnych pozyskanych na przykład z komercjalizacji badań. Dotacje statutowe są wiec szczególnie istotne dla nowych jednostek naukowych, które dopiero tworzą swoje portfolio kompetencji.

Fakt, że dotacje statutowe nie są uważane za środki konkurencyjne nie oznacza oczywiście, że nie ma konkurencji w ich pozyskiwaniu. Biorąc pod uwagę, że jest to znacząca suma w budżecie nauki społeczeństwo i oczywiście posłowie są zainteresowani żeby fundusze te trafiały do grup naukowców, które je najefektywniej wykorzystują. W ten sposób społeczeństwo, które finansuje te badania, stara się zoptymalizować przyszłe zyski z inwestycji w naukę. Takie konkurencyjne rozdysponowywanie środków jest możliwe na przykład poprzez praktykowaną do tej pory ocenę parametryczną jednostek naukowych i próbę kierowania większych środków do jednostek, które generują większe osiągnięcia naukowe (liczone na przykład poprzez liczbę i jakość publikacji) i wdrożeniowe (liczone na przykład poprzez złożone wnioski patentowe lub uzyskane patenty czy poprzez przychody z wdrożenia stworzonej technologii). Rezultaty oceny parametrycznej są dostępne publicznie, ale szczegóły tego procesu są utajnione. Złożyliśmy pozew w tej sprawie do sądu (20110127) ale na wyniki rozprawy będziemy musieli poczekać do września 2011 roku (20110722).

Próby legislacyjnego wymuszenia efektywności finansowania Nauki zostały podjęte przez Sejm w 2010 roku. Zgodnie z ustawa z dnia 30 kwietnia 2010 r. o zasadach finansowania nauki (20100430) Art. 19. ust 7 “Minister właściwy do spraw nauki określi, w drodze rozporządzenia, kryteria i tryb przyznawania oraz rozliczania środków finansowych … mając na uwadze ocenę dotychczasowej działalności jednostki naukowej“. Ocena dotychczasowej działalności jest w ustawie praktycznie jedynym istotnym czynnikiem, który powinien wpływać na wysokość przyznanej dotacji statutowej. Niestety rozporządzenie Minister Nauki z 5-go listopada tego samego roku (20101105) wywróciło założenia ustawy do góry nogami wprowadzając tak zwany czynnik przeniesienia, który definiuje jako najważniejszy czynnik wpływający na wysokości dotacji procentowy udział dotacji przyznanej w roku ubiegłym. W rozporządzeniu ten procentowy udział dotacji może się wahać między 60% a 90%. Samo rozporządzenie nie jest wiec tak bardzo rażące, ponieważ pozostawia szanse na przyznanie do 40% w zależności od rzeczywistych wcześniejszych osiągnięć jednostki. Jednak Minister wybrała w późniejszym komunikacie najwyższy pułap z możliwych, czyli aż 90% procent pozbawiając złudzeń, co do efektywności dysponowania środkami. Takie rozporządzenie powoduje, że jednostka, które prawie całkowicie zaniecha prowadzenia prac badawczych będzie mogła mimo tego liczyć na pokaźne dofinansowanie przez długie lata. Przeprowadziliśmy analizę jak zmieniły się dotacje dla jednostek naukowych w grupach nauk technicznych i ścisłych (G1-G7 oraz N7-N15 bez N14) w latach 2009 i 2010 wyliczając Dodatek, który jest różnicą między 90% wartości dotacji z 2009 (20090703) roku a dotacją z 2010 (20100429) roku (xls). Zgodnie z rozporządzeniem ten dodatek powinien być najsilniej zależny od liczby zatrudnionych naukowców. Mediana dla grup tematycznych G1-G7 wypada na poziomie 976 PLN na osobę a dla grup tematycznych N7-N15 (bez N14) wypada na bardzo podobnym poziomie 907 PLN na osobę. Jest jednak wąska grupa jednostek, która otrzymała gigantyczny dodatek na osobę w porównaniu do innych jednostek przekraczający kilkadziesiąt a nawet kilkaset tysięcy, który nie może być uzasadniony zastosowaniem algorytmu z rozporządzenia, nawet przy uwzględnieniu zwiększenia dotacji na 2009 przyznanego w 2010 (20100129). Do tej grupy wchodzą:

jednostki

Dodatkowo wprowadzenie współczynnika przeniesienia tworzy lukę prawną. Nowe jednostki, albo jednostki starające się po raz pierwszy o dotację statutową mają szanse na dotacje w zaniedbywalnej wysokości, ponieważ nie mają co “przenosić” z poprzedniego roku. W podanej wyżej tabelce są to Instytut Technik Innowacyjnych EMAG (dotacja powyżej 10 mln PLN) oraz Instytut Technologiczno-Przyrodniczy (dotacja powyżej 17 mln PLN). W takim przypadku Ministerstwo ma dowolność w przyznawaniu środków, co oczywiście nie rokuje dobrze w przypadku jednostek, które trafiły na nieistniejącą czarną listę.

Zgodnie z oczekiwaniami Ministerstwo przyznało naszej jednostce zaniedbywaną dotacje w wysokości 5 000 PLN na rok 2010 (20100720), czyli 1 000 PLN na osobę (wskaźnik osób dla naszej jednostki wyniósł 5). Dla porównania, mediana dotacji przypadającej na osobę w jednostkach pierwszej kategorii z naszej grupy N09 wynosi 90 278 PLN (bez nas). Najwyższy stosunek dotacji do pracowników wyniósł 220 957 PLN na osobę w przypadku Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN, który osiągnął efektywność niższą od połowy efektywności naszej jednostki.

n09

Są jednak też inne instytucje, takie jak Ośrodek Przetwarzania Informacji (OPI), który otrzymał dotację statutową w wysokości 3 652 400 PLN przy 4 pracownikach naukowych, a więc 830 091 PLN na osobę i to pomimo niższej kategoryzacji. OPI jest instytucją podobną do nas, ponieważ tak jak my zatrudnia mała liczbę naukowców i specjalizuje się w bazach danych i serwisach dla naukowców i o naukowcach. Myślę, że nasza baza http://lib.bioinfo.pl jest bardziej zaawansowana technologicznie niż serwisy OPI i prawdopodobnie ma większą renomę zagranicą. Ponadto nasza jednostka prowadzi badania naukowe, które generują rezultaty z dużo większą efektywnością, co zostało odzwierciedlone we współczynnikach efektywności (Bioinfobank: 261, OPI: 96). Mimo porównywalnego charakteru OPI otrzymał 730 razy większą dotację od naszej. Poprosiliśmy Ministerstwo o ponowne rozpatrzenie naszej dotacji (20100805).

Ministerstwo pozytywnie rozpatrzyło naszą prośbę (20110215) przyznając nam dotację w wysokości 80 000 PLN. Dotacja na tej wysokości nie pokrywa nawet kosztów podłączenia do Internetu i prądu związanych z utrzymaniem naszych serwisów internetowych i oznacza, że bylibyśmy jednostką pierwszej kategorii w grupie nauk biologicznych N9 z najniższą dotacją przypadającą na pracownika, ale z największym wskaźnikiem efektywności. W uzasadnieniu dowiadujemy się, że odbiegamy od standardu jednostek naukowych, ponieważ mamy tylko komputery (tak samo jak OPI) a “działalność naukowa – jak wynika z bilansu – nie jest jedyną i istotną częścią działalności spółki”. Warto w tym momencie nadmienić, że z bilansu nigdy nie wynika, czym zajmuje się spółka, a rachunek zysków i strat jasno wskazuje, że około 80% przychodów jest wykorzystywanych na działalność naukowa. Ale formułowanie trafnych uzasadnień nigdy nie było silną stroną Ministerstwa. Problem w tym, że nawet, jeżeli uzasadnienie wysokości dotacji mija się z prawdą, jedynym dalszym krokiem w sporze może być droga sądowa. Wysłaliśmy więc prośbę o przesądową mediację do Ministerstwa (20110307) i skargę do Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego (20110311) za pośrednictwem Ministerstwa. W odpowiedzi na skargę (20110413) Ministerstwo poinformowało sąd, że dotacja w wysokości 5 000 PLN wynikała z zastosowanego algorytmu. Zgodnie z opisanym algorytmem dowiadujemy się, że jednostki z kategoria 3 i 4 otrzymują “92% dotacji otrzymanej w styczniu 2009″, co oczywiście mija się z prawdą w wielu przypadkach, chociażby we wskazanym wcześniej przypadku Instytutu Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego, którego dotacja wzrosła z 5 092 000 PLN na 7 468 303 PLN. Jednak zgodnie z polskim prawem strona w sporze sądowym wcale nie musi mówić prawdy (kłamanie nie jest wprost obarczone sankcjami mimo konstytucyjnego obowiązku strzeżenia praworządności przez organy państwa).

Wysłaliśmy prośby o przysłanie brakujących opinii zespołu (20110518) i ekspertów (20110601, 20110804, 20110829) w naszej sprawie, ale z odpowiedzi, które do tej pory nadeszły, nie wynikało nic nowego (20110523). Ministerstwo zgodziło się natomiast po ponownych prośbach (20110330, 20110518) na mediację (20110707). Niestety podczas spotkania dowiedzieliśmy się, że Ministerstwo nie ma swobody w przyznawaniu dotacji i musi się kierować opinią ekspertów (20110720), nawet jeżeli to co napiszą eksperci nie pokrywa się z rzeczywistością a wnioski ekspertów zawierają ewidentne błędy.

Sąd oddalił naszą skargę (20110826) twierdząc, że “nie ma podstaw do uchylenia zaskarżonej decyzji, gdyż w ten sposób działałby na niekorzyść skarżącej” i uzasadniając decyzję w sposób, który daje dużo podstaw to odwołania się do wyższej instancji, ale uznaliśmy, że kłótnia z Ministrem w polskim sądzie to strata pieniędzy i czasu. Postanowiliśmy pozostawić tą sprawę w gestii Rzecznika Praw Obywatelskich, ponieważ my sami nie możemy kwestionować Rozporządzeń Minister (20110920). W ten sposób pozostaliśmy z dotacją, która nie starcza na zatrudnienie żadnego naukowca ani na pokrycie kosztów utrzymania serwisów naukowych, ale wymaga od nas sprawozdawczości, stosowania się do prawa o zamówieniach publicznych i prawa o informacji publicznej. Ministerstwo zostało przy okazji jeszcze bardziej rozdrażnione jednostką, która nie dość, że bezczelnie prowadzi badania na światowym poziomie bez znaczącego wsparcia Ministerstwa, to jeszcze waży się kwestionować sposób rozdzielania pieniędzy na naukę. Ten problem musiał zostać jakoś rozwiązany.

3. Koń trojański online

Pomimo pozornego namawiania ze strony Ministerstwa Nauki od lat nie staraliśmy się o “konkurencyjne” granty badawcze rozdawane w ramach konkursów nadzorowanych przez Ministerstwo. Już w 2004 roku mimo bardzo dobrych recenzji dostarczonych przez zewnętrznych ekspertów Ministerstwo znajdowało preteksty żeby odrzucać nasze podania z przyczyn formalnych nawet po ocenie merytorycznej, pisząc wprost, że źle ocenia naszą jednostkę (20040712). Jedyną sprawiedliwą dla nas instytucja przyznającą granty była Fundacja na rzecz Nauki Polskiej (FNP). W 2009 roku po dłuższej dyskusji postanowiliśmy jednak ponownie zaryzykować i złożyć projekt zatytułowany “wirtualna akademia bioinformatyki” do konkursu organizowanego przez Ministerstwo w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka (POIG), działanie 2.3 “Inwestycje związane z rozwojem infrastruktury informatycznej nauki”. Celem projektu było między innymi:
– Opracowanie kompleksowego planu studiów na kierunku bioinformatyka oraz materiałów dydaktycznych na międzynarodowym poziomie.
– Stworzenie platformy do e-learningu wspomagającej proces nauczania bioinformatyki.
– Stworzenie platformy do poszukiwania wykwalifikowanych pracowników naukowych, partnerów do realizacji projektów badawczych (jednostek jak i naukowców), ciekawych prac badawczych i technologii

Uznaliśmy, że wraz z grupą powiązanych kompetentnych przedsiębiorców i instytucji jesteśmy w stanie podołać tak kompleksowemu zadaniu a rezultaty projektu będą miały duża wartość dla rozwoju bioinformatyki w Polsce. Szacując koszty i korzyści dla Państwa mogliśmy się wzorować na Zadaniu Operacyjnym 2-103 programu offsetowego towarzyszącego zakupowi myśliwców F16, polegającym między innymi na stworzeniu programu studiów magisterskich w dziedzinie komercjalizacji, którego wartość offsetową ustalono na 373 mln USD (20090700). Bazując na wsparciu zaufanych partnerów byliśmy w stanie ustalić nasze koszty na dużo niższym poziomie (373 razy niższym). Ku naszemu szczeremu zaskoczeniu Ministerstwo zgodziło się dofinansować nasz projekt w kwocie do 2 999 000 PLN (20090827).Analizując przedłożoną przez Ministerstwo, bardzo jednostronną umowę (20091006), która narzucała rygorystyczne obowiązki beneficjentowi zachowując niejasne i niepewne zobowiązania dla Ministerstwa, zdaliśmy sobie sprawę z zagrożenia wynikającego ze współpracy z Ministerstwem w ramach POIG. Jednak projekt był dużo mniejszy niż największe finansowane projekty w ramach programu (n.p. 97 mln PLN na infrastrukturę i usługi dla energetyki dla Instytutu Problemów Jądrowych), nie miał na celu osiągnięcia zysku i przyczyniłby się w oczywisty sposób do wsparcia całego środowiska bioinformatycznego w Polsce. Poza tym inna prywatna jednostka (Technology Partners), która też (może mniej stanowczo) walczyła o kategoryzację z Ministerstwem również została dofinansowana nawet w wyższym stopniu (20090827) w ramach tego samego konkursu POIG 2.3. W ramach podobnego POIG 2.2 inna prężnie rozwijająca się Spółka Wrocławskie Centrum Badań EIT+ podpisała projekt Dolnośląskiego Centrum Materiałów i Biomateriałów dofinansowany kwotą 503 mln PLN (20090923). Przy tym nasz projekt wydawał się zaniedbywalnie mały. Nie mieliśmy wiec podstaw do zakładania złych intencji w naszym przypadku.

Po 4 miesiącach realizacji projektu, w odpowiedzi na nasze ogłoszenie poszukiwania koordynatora projektu, zgłosił się młody ambitny student, Mateusz Polaszek (syn Teresy Kudryckiej z Białegostoku) z wszechstronnymi zainteresowaniami (między innymi ambicjami pracy w służbach wywiadowczych), który bardzo dobrze pasował na to stanowisko i pokonał innych kandydatów w rozmowie kwalifikacyjnej. Po dwóch miesiącach wytężonej i twórczej pracy poprosił nas o zwiększenie (podwojenie) swojej pensji. Życzenie, którego z powodu skromnego i napiętego budżetu projektu, nie mogliśmy spełnić. Ambitny pracownik odwdzięczył się swojemu niedawnemu pracodawcy namawiając niedawnego współpracownika do wysłania wspólnego donosu do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (MRR), zarzucając nam kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Pismo było na tyle niespójne i niejasne, że MRR miał ewidentny problem z jego interpretacją i zlecając doraźną kontrolę projektu poinformował Ministerswo Nauki o zarzucie “unikania wykazywania przez Beneficjenta jakichkolwiek przychodów (działalność non profit)” (20100313). Wykazywanie przychodów nie ma nic wspólnego z działalnością non profit. My jesteśmy zainteresowani wykazywaniem jak największych przychodów, ponieważ ich niski poziom był swego czasu podstawą zarzutu podważającego naszą zdolność prowadzenia badań naukowych, co było argumentem przeciwko naszej kategoryzacji. Ale Ministerstwo niewątpliwie powinno w takiej sytuacji przeprowadzić kontrolę realizacji jedynego wspólnego projektu.

Powołano zespół 2 pracowników Ministerstwa i eksperta zewnętrznego i przeprowadzono kontrolę w siedzibie projektu. Niedługo później niezależny ekspert przedstawił swoją opinię pisząc między innymi “wszystkie wydatki przedstawione przez beneficjenta jako kwalifikowane poniesione zostały zgodnie z zasadami projektu” a “przebieg realizacji projektów jest zgodny z harmonogramem, gwarantujący wykonanie w terminie umownym pełnego zakresu zadań” (20100423). Tą opinią ekspert udowodnił, że kompletnie nie zrozumiał swojej roli :-). 4 dni później Departament Kontroli i Nadzoru (DKN) Ministerstwa pisze w wewnętrznej notatce o “możliwości zaistnienia znacznych nieprawidłowości” i proponuje wstrzymanie płatności (20100426). Ministerstwo Nauki przesyła dalej swoje podejrzenia do MRR i Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), która nie ma nic wspólnego z realizacją projektów POIG 2.3 (20100429). Parę tygodni później powstała, tym razem odpowiednio brzmiąca informacja pokontrolna, która zarzuciła nam rażące naruszenia umowy i wezwała do zwrotu dofinansowania z odsetkami jak dla zaległości podatkowych, czyli prawie milion PLN, co dla naszej grupki naukowców jest ogromną sumą (20100515). Podstawą zarzutów było występowanie w konkursach i w przetargach i realizacja zadań przez podmioty powiązane, co według Ministerstwa jest naruszeniem umowy, nawet jeżeli powiązane podmioty oferują najbardziej efektywne kosztowo usługi, nawet jeżeli są jedynym dostawcą. Nasze odmienne stanowisko w tej sprawie (20101013) potwierdziło MRR nadzorujące cały POIG (20101028). Wysłaliśmy więc zastrzeżenia do informacji pokontrolnej (20100517) i wezwaliśmy kierownika zespołu kontrolującego Pana Andrzeja Brusa do zmiany jej treści i poinformowanie o tym MRR i PARP (20100517) oskarżając go o pomówienie spółki. W odpowiedzi Ministerstwo wycofało wezwanie zwrotu środków i zmieniło zarzuty zawarte w informacji pokontrolnej pomawiając tym razem pracowników o fałszywe oświadczenia (20100604), na co my oczywiście nie mogliśmy się zgodzić (20100610). Ale wypełniliśmy wszystkie zalecenia pokontrolne i wyjaśniliśmy wszystkie wątpliwości, co zgodnie z umową powinno skutkować wznowieniem dofinansowania. Ministerstwo jednak od tego momentu przestało wywiązywać się z umowy i mimo dwukrotnego wezwania w informacji pokontrolnej do przeprowadzenia kontroli merytorycznej projektu, nie przeprowadziło takiej kontroli, co jasno świadczy o całkowitym braku zainteresowania celami projektu.

Ministerstwo zajęło się obroną (interwencja uboczna) pozwanego (20100525) Pana Brusa (20101005) zgodnie twierdząc, że nic się nie stało a Pan Brus jest pracownikiem Ministerstwa wiec nie on tylko Ministerstwo ponosi odpowiedzialność za jego czyny (brak legitymacji procesowej biernej pozwanego) (20101201). Sąd pierwszej instancji, mimo wielu wyjaśnień (20100107,20110311) podzielił zdanie pozwanego i Ministerstwa (20110627) według nas niezgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego (20110707). Jednak podczas procesu można było dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy (20110215,20110314). Niezależny ekspert pan Mauer zeznał, że chyba podpisywał informację pokontrolną ale nie miał dostępu do naszych zastrzeżeń do tych dokumentów. Pan Grabarczyk, dyrektor Departamentu Wdrożeń i Innowacji nadzorującego POIG 2.3 zeznał pod przysięgą że nie wysyłał informacji, “które nie są treścią informacji pokontrolnej” do MRR i PARP (co mija się z prawdą) oraz że nie wie co jest pierwszą a co drugą informacją pokontrolną ale mimo to z powodu “wątpliwości” przygotował zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury, które Ministerstwo później złożyło. Śledztwo przejęła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która jest odpowiednim organem do tropienia tak groźnych grup przestępczych jak my. Dodatkowo w sprawę zostało włączony Urząd Kontroli Skarbowej, który już szósty miesiąc (trochę dłużej niż ustawowe 14 dni) analizuje nasze dokumenty usiłując na bieżąco kontaktować się z Ministerstwem (20111109). Dotychczasowe wyniki najwyraźniej nie były zadowalające dla Ministerstwa. Ponadto Autorzy donosu podpisali ugodę (20110705) z jedną z pomówionych osób wycofując się ze swoich początkowych oskarżeń.

Ministerstwo uznało, że nie może więcej czekać na potencjalnie niewygodne dla siebie ustalenia organów zewnętrznych i postanowiło ostatecznie zakończyć sprawę wypowiadając projekt na podstawie kompletnie nowych, ale równie absurdalnych zarzutów (20110726) unikając w ten sposób niepotrzebnej wymiany argumentów i rzetelnego uzasadniania wątpliwości :-). Tym samym Ministerstwo złamało swój jedyny bezsporny obowiązek wynikający z umowy. Zgodnie z §23 wszelkie wątpliwości powstałe w trakcie realizacji projektu oraz związane z interpretacją umowy powinny być rozstrzygane w pierwszej kolejności w drodze konsultacji pomiędzy stronami. Nasze pismo wskazujące na całkowity brak podstaw do wypowiedzenia projektu nie zostało do tej pory rozpatrzone (20110804). Wypowiadając projekt tak późno Ministerstwo osiągnęło dodatkowo następny cel, a mianowicie maksymalizację strat finansowych beneficjenta. Nasze koszty związane z realizacją projektu osiągnęły już prawie 2 mln PLN a odsetki od zaliczek urosły do kilkuset tysięcy PLN. Ministerstwo ma możliwość natychmiastowej egzekucji zaległości poprzez weksel obligatoryjnie załączony do umowy. Spółki oczywiście nie stać na zwrot zaliczki, więc możemy się spodziewać następnych spraw karnych. W ten sposób Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka stał się skutecznym narzędziem w zwalczaniu niewygodnych instytucji i ludzi.

10 lat temu namawialiśmy młodych naukowców żeby wyjechali z Polski, ponieważ zagranicą będą mieli lepsze warunki do pracy naukowej, bardziej godną pensję a przede wszystkim możliwość bliskiej współpracy z bardzo renomowanymi laboratoriami, która jest kluczowa na początku kariery naukowej i praktycznie determinuje całą późniejszą ścieżkę rozwoju (20041217). Teraz jesteśmy już całkowicie przekonany, że praca naukowa w Polsce jest nie tylko trudniejsza, ale też niebezpieczna. Pani Minister twierdzi, że w Polsce jest bezpieczniej “dla młodych” niż we Francji (20071201), ale nie każdy ma gwarantowane wsparcie obrońcy “miejscowego mafioso Kucharza”, czy Henryka Niewiadomskiego, bardziej znanego jako Dziad, domniemanego szefa gangu wołomińskiego.

4. Polska Agencja Rozboju Przedsiębiorczości

W 2005 roku, po pięciu latach badań naukowych utrudnianych przez nieudaczny dialog z Ministerstwem Nauki uznaliśmy, że trzeba się przynajmniej częściowo przenieść ze strefy wpływów finansów publicznych i zweryfikować aplikacyjność naszych osiągnięć naukowych przez rynek. Stwierdziliśmy, że najwygodniejszym sposobem komercjalizacji rezultatów naszych badań i naszego doświadczenia naukowego będzie preinkubacja startup’ów wysokich technologii i tworzenie spółek typu spin-off, które przejmą wytworzone know-how. Postanowiliśmy oczywiście skupić się na branżach, które znamy najlepiej, spokrewnionych z bioinformatyką, czyli informatyka, medycyna, biotechnologia, chemia. Wśród preinkubowanych spółek znalazły się takie podmioty jak Proteon Pharmaceuticals (technologie poszukiwania leków), Genovum (bioinformatyka), Advachemlab (synteza chemiczna) i inne. Budując portfel inwestycyjny staraliśmy się tak dobrać podmioty żeby stanowiły komplementarny zbiór i mogły wspólnie realizować innowacyjne projekty. Wzorowaliśmy się na konsorcjach europejskich, w których uczestniczyliśmy podczas realizacji projektów finansowanych w ramach programów ramowych.

Nasze działanie było pionierskie jak na owe lata i region, ponieważ większość inwestorów działających w Polsce w tym okresie skupiała się na korzystnym przejmowaniu i restrukturyzacji zakładów państwowych wchodzących w skład spadku po PRL. Prawie nikt nie inwestował w startup’y, które posiadały jedynie pomysł, know-how i technologię. Nasza działalność została zauważona przez Polska Agencje Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), która zainwestowała 10 mln PLN w stworzony przez nas fundusz BIB Seed Capital. Była to jedna z 6 inwestycji PARP w pilotażowym działaniu 1.2.3 “Dotacje na powiększenie funduszu kapitału zalążkowego (seed capital)” w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego “Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw” (SPO WKP). Wbrew nazwie wsparcie PARP nie jest dotacją tylko inwestycją, ponieważ otrzymane pieniądze trzeba oddać wraz z wypracowanym zyskiem. Mimo tego decyzja PARP pokazała, że jako jedna z pierwszych polskich instytucją rządowych traktuje nas jako partner, co bardzo podniosło nasze nadszarpnięte morale. W celu poszukiwania i preinkubacji nowych pomysłów na komercjalizację polskiej myśli technologicznej BIB Seed Capital powołał Fundację Przedsiębiorczości Akademickiej (FPA), która od razu nawiązała współpracę z Polską Akademią Nauk (PAN) i zaczęła rozwijać nowe spółki na bazie pomysłów i problemów omawianych z instytutami PAN.

W latach 2007-2009, w czasie, kiedy Fundacja obejmowała opieką nowe przedsięwzięcia i pracowała nad doprecyzowaniem nowych biznesplanów w PARP doszło do kolejnego puczu, typowego okołowyborczego zjawiska na polskiej scenie politycznej. Intratne stołki, z uposażeniem sięgającym prawie 20 000 PLN miesięcznie, padły łupem nowej ekipy a kluczowe pozycje obejmowały osoby, których wykształcenie i doświadczenie nie specjalnie pokrywało się z wysokimi wymaganiami kreatorów polskiej innowacji i wzrostu gospodarczego. Podczas kontroli PARP przez NIK (20090416) Prezes PARP złożyła wyjaśnienia opisujące procedury powoływania nowych zastępców mniej więcej w ten sposób: “Zostałam wezwana do Ministra Gospodarki, który poinformował mnie, że odwołuje moich dotychczasowych zastępców. Próbowałam polemizować, ale Minister poinformował mnie, że ta kwestia jest poza dyskusją. … Oceniłam nisko jakość pracy wszystkich trzech nowych zastępców i po powołaniu nowego zarządu wystąpiłam o ich odwołanie”. Nowy zespół został odwołany już po 4 miesiącach a rekordzista otrzymał odszkodowanie w wysokości 114 697 PLN. Niedługo później, po krytyce Ministerstwa Rozwoju Regionalnego zarzucającego Prezes zbyt wolne wypłacanie unijnych pieniędzy, też straciła swój stołek. Rzecznik PARP tłumaczyła Gazecie Wyborczej “Bywało nieraz, że mieliśmy mnóstwo gotowych wniosków o płatność i przelewów, ale nie mogliśmy ich zrealizować, bo na koncie mieliśmy 0 zł” i też szybko straciła swój stołek stając się kozłem ofiarnym przy okazji powstawania inicjatywy “oszukani przez PARP“, która powstała wokół działania 8.1 “Wspieranie działalności gospodarczej w dziedzinie gospodarki elektronicznej”. “Chciałabym również, aby praca naszej Agencji skupiała się bardziej na przedsiębiorcy i jego potrzebach niż na sztywnym podejściu do procedur” powiedziała Pani Lublińska-Kasprzak obejmując funkcję Prezes PARP i wpisując się tym samym trwale do klasyków kanonu Science Fiction.

Nowa ekipa zdefiniowała nowe cele i postanowiła wziąć rozwój przedsiębiorczości w swoje ręce. PARP obrosła różnymi firmami konsultingowymi oferującymi kompleksową obsługę dotacji. Beneficjentom oferowano pomoc przy składaniu wniosków. Te same firmy zajmowały się konferencjami, szkoleniami i przeprowadzaniem kontroli realizacji projektów przez Beneficjentów, za co PARP płaciła miliony PLN. Nad terminowością transakcji płatniczych i skutecznością współpracy czuwali pracownicy, którzy pracowali jednocześnie w PARP i w obsługujących PARP i beneficjentów spółkach konsultingowych. Przykładem partnerów takich powiązań kooperacyjnych jest WYG International sp. z o.o., która dostarczyła PARP “Instrument szybkiego reagowania” za 51 mln PLN (20110617). Za 51 mln PLN spółka będzie informować przedsiębiorców, że idzie kryzys :-). W spółce na stanowisku menedżera do spraw informatyki jest zatrudniony pan Paweł Strojek (20100527), który jednocześnie jest zastępca dyrektora departamentu informatyki w PARP i często uczestniczy w kontrolach u beneficjentów programu POIG 8.1. Tym samym WYG International sp. z o.o. może zagwarantować skuteczne doradztwo w pozyskiwaniu i rozliczaniu projektów w ramach POIG 8.1. Niewątpliwie jest to bardzo wartościowa kompleksowa usługa, z której wiele beneficjentów chętnie by skorzystało. Z niezrozumiałych powodów PARP nie informowała beneficjentów o takich doradcach i tysiące petentów przygotowywało tygodniami lub miesiącami podania, aby się dowiedzieć, że ich projekt jest odrzucony, ponieważ nie podało dokładnej ilości krzeseł, które w ramach projektu chcą zakupić do biura (20091117). Natomiast Ci, którzy przeszli wstępne sito recenzentów i podpisali umowy o dofinansowanie, ale nie mogli liczyć na protektorat odpowiednich doradców, nie otrzymywali wypłat. Dalszemu bujnemu rozwojowi przedsiębiorczości powiązań kooperacyjnych wokół PARP przeszkadzały zalecenia pokontrolne sformułowane przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK). W raporcie z kwietnia 2010 (20100419) NIK “ocenia negatywnie podejmowanie przez pracowników PARP czynności zarobkowych na rzecz podmiotów gospodarczych będących kontrahentami bądź beneficjentami Agencji. Zgodnie z art. 4 pkt 2 w związku z art. 2 pkt 10 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r., o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne pracownik agencji państwowej zajmujący stanowisko prezesa, zastępcy prezesa oraz dyrektora zespołu, nie może być zatrudniony lub wykonywać innych działań w spółkach prawa handlowego, które mogłyby wywoływać podejrzenie o ich stronniczość lub interesowność. Spośród 30 osób zajmujących w 2009 r. w Agencji stanowiska prezesa, zastępcy prezesa i dyrektora zespołu dwie osoby uzyskiwały dochody od spółek prawa handlowego będących kontrahentami PARP. … Spośród 50 osób zajmujących w 2009 r. stanowiska prezesa, zastępcy prezesa, dyrektora zespołu i zastępcy dyrektora zespołu w PARP, 6 osób uzyskiwało dochody od szkół wyższych będących beneficjentami Agencji.” Oczywiście NIK nie była w stanie przeanalizować powiązań wszystkich zatrudnionych w PARP bo nie ma łatwego dostępu do wszystkich list płac w Polsce. Na szczęście stary raport NIK nie był poważnym zagrożeniem dla przedsiębiorczości PARP i wystarczyło zgodzić się, że “łączenie pracy w PARP z inną pracą na pełen etat jest naganne” i obiecać “wdrożenie narzędzi do monitorowania skali zjawiska” (20100618). Pomysł świetny i na pewno rezultaty tego monitoringu pomogłyby wielu przyszłym beneficjentom. Niestety do tej pory nie doczekaliśmy się oficjalnej listy doradców, którzy skutecznie przepychają projekty przez administrację PARP.

Rzeczywistość pozostała bez zmian. Beneficjenci nie mogli się doczekać refundacji poniesionych kosztów ani nawet zaliczek na poczet realizacji projektów. W 2009 roku Ministerstwo Nauki subtelnie dawało do zrozumienia jednostkom naukowym, że z powodu ciężkiej sytuacji finansów publicznych mogą wystąpić opóźnienia w płatnościach. Natomiast PARP postanowiła przerzucić odpowiedzialność na beneficjentów wytykając im wielokrotnie i skrupulatnie rzekome błędy we wnioskach o płatność i przeciągając iteracyjny proces ich rozpatrywania w nieskończoność. Beneficjenci nie stworzyli swoich związków zawodowych, nie wiedzieli, że ten proceder jest systematyczny i zamierzony i z powodu braku współpracy tylko nieliczne pojedyncze rozpaczliwe nawoływania o pomoc docierały do prasy jednak nie zawsze zastrzegając sobie anonimowość (20100315). PARP aby całkowicie zrzucić z siebie odpowiedzialność za brak płatności zaproponowała beneficjentom POIG 8.1 dobrowolne podpisanie aneksu do umowy, zgodnie z którym zamiast na wypłatę od PARP mogą liczyć jedynie na wysłanie przez PARP zlecenie uregulowania płatności do Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Oczywiście PARP nie poinformowała beneficjentów, że podpisanie tego dobrowolnego aneksu jest warunkiem rozpatrzenia wniosków o płatność.

FPA była w 2009 roku beneficjentem POIG 8.1 i opiekowała się bezpośrednio trzema innymi podmiotami, które również podpisały umowę wsparcia w ramach tego programu. Spółki zmuszone do terminowej realizacji projektów znalazły się na skraju bankructwa z powodu braku jakichkolwiek wypłat ze strony PARP. Dostrzegając skalę problemu FPA zaczęła otwarcie krytykować PARP w mediach i weszła na drogę sądową w celu wymuszenia wypłaty zaliczek i refundacji poniesionych kosztów. Działania NIK nie były dla PARP poważnym zagrożeniem, ale negatywna opinia w mediach mogła sprowokować wyżej postawionych decydentów do zmian w kadrze zarządzającej Agencją a to z kolei mogło wymusić niewygodne przetasowania w delikatnej siatce lukratywnych powiązań kooperacyjnych. PARP uznała, że musi pozbyć się niewygodnych beneficjentów i podjęła starania w celu wypowiedzenia umów. Prezes PARP, pani Bożena Lubińska-Kasprzak skarżąc się na działania FPA do Ministra Gospodarki i Minister Rozwoju Regionalnego przyznaje, że wstrzymała płatność z powodu nie podpisania “dobrowolnego” aneksu, wskazuje na niebezpieczeństwo nagłośnienia sprawy w mediach i w związku z tym dokonuje analiz w celu wykazania nieprawidłowości w realizacji projektów przez problematycznych beneficjentów (20100301). Pani Patrycja Zielińska, kierująca POIG 8.1 była lekko poirytowana wcześniejszą interpretacją umów przez MSWiA, zgodnie z którą samo postawienie zarzutów karnych bez skazania nie jest wystarczająca przesłanką do wypowiedzenia umów (20091127,20100422) szczególnie przy braku wykazanych nieprawidłowości wiec musiała je wykazać. Kontrole nie pokazały nic istotnego poza tym co było już wcześniej wiadome, czyli że spółki są powiązane. PARP uznała to jednak za wystarczający pretekst do wypowiedzenia umowy, mimo że beneficjenci wybierali usługi zgodnie z kryterium najniższej ceny a powiązania między beneficjentami nie były wtedy nigdzie zabronione. MRR potwierdziło później, że powiązania nie są podstawą do nie uznania kosztów (20101013,20101028) a co dopiero rozwiązania umowy. Dopiero poprawka (20101203) wprowadzona w Senacie do ustawy o PARP, która weszła w życie 5 stycznie 2011 (20110105) roku zabroniła powiązań między dostawcą a odbiorcą usługi lub towaru. PARP wypowiedziała umowy wszystkim czterem beneficjentom nie przekazując wcześniej ani złotówki dotacji. Oczywiście skutek medialny był inny niż zamierzony i beneficjenci zaczęli otwarcie krytykować działania PARP. PARP była zmuszona użyć bardziej drastycznych metod, żeby uciszyć niewygodnych beneficjentów. Mimo braku jakichkolwiek wypłat zgłosiła do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wyłudzenia, które później przekwalifikowała na próbę wyłudzenia i wzięła się za poszukiwanie dalszych ofiar.

W tym samym czasie dwie spółki dofinansowane przez BIB Seed Capital, który założył FPA realizowały projekty w ramach POIG 1.4 “Wsparcie na prace badawcze i rozwojowe oraz wdrożenie wyników tych prac”. Spółka Genovum realizowała od ponad roku projekt “Bazy danych genomów organizmów biologicznych” z obiecanym dofinansowaniem 6 299 600 PLN, z którego PARP nie przekazała ani złotówki. Spółka Proteon Pharmaceuticals realizowała prawie dwa lata projekt “Innowacyjny dodatek paszowy zapobiegający salmonellozie u zwierząt hodowlanych” z obiecanym dofinansowaniem 4 311 755 PLN, z którego zdołała otrzymać jedynie zaliczkę na początku projektu w wysokości 100 000 PLN. PARP uznała, że zaatakowanie wszystkich beneficjentów nawet odlegle powiązanych z FPA na pewno w końcu odbierze całej grupie chęć do psucia dobrego imienia PARP. Całkowicie nieistotny w tej batalii był fakt, że PARP poprzez BIB Seed Capital zainwestowała około 1 mln Euro w te spółki a obydwie dokonały w międzyczasie przełomowych odkryć lub stworzyły innowacyjne produkty w skali światowej. Udało się między innymi odkryć i opisać bakteriofaga niszczącego bakterię Helicobacter pylori uznawaną za główny czynnik odpowiedzialny za powstawanie wrzodów i raka żołądka. Ten bakteriofag miał potencjał do drastycznego zmniejszenia poziomu zachorowań na te schorzenia na świecie. Ale sukcesy spółek oczywiście w żaden sposób nie mogły przełożyć się na przedsiębiorczość pracowników PARP a na korzyści dla kraju przecież nikt nie patrzy. PARP wypowiedziała umowy obydwu spółkom, tym razem mimo pozytywnych rezultatów kontroli. Do tej pory jesteśmy pod wrażeniem pomysłowości PARP przy wynajdywaniu podstaw do wypowiadania umów. Proteon Pharmaceuticals jest dobrym przykładem. Przy tworzeniu spółki cześć udziałów zostało objętych poprzez aport specjalistycznego oprogramowania, które było później wykorzystywane w badaniach. Oprogramowanie miało być też wykorzystywane przy realizacji projektu dofinansowanego przez PARP o czym PARP dobrze wiedział. Przed składaniem wniosku w 2009 roku pracownicy PARP sami sugerowali umieszczenie amortyzacji oprogramowania w kosztach kwalifikowanych. To samo doradzali w 2010 roku przy okazji kolejnego wniosku “Bakteriofagowy preparat do ochrony ziemniaków przed chorobami bakteryjnymi” (POIG.01.04.00-10-025/10), który złożyła spółka będąc już w trakcie realizacji pierwszego projektu i po złożeniu pierwszych wniosków o płatność. Obydwa projekty przeszły pozytywnie ocenę formalną i merytoryczną a recenzenci PARP zaakceptowali fakt amortyzacji oprogramowania oraz wysokość związanych z tym kosztów. Druga umowa do tej pory nie została podpisana. Pierwsza umowa została wypowiedziana prawie 2 lata po rozpoczęciu projektu a PARP zarzucił spółce przedwczesne rozpoczęcie jego realizacji, “ze względu na datę zakupu oprogramowania przed okresem kwalifikowalności wydatków” (20110520). Nieważne, że spółka nigdy nie kupowała tego oprogramowania. PARP potrzebowała ponad 12 miesięcy żeby wymyślić powód rozwiązania umowy, który do tej pory nie mieści się nam w głowie. MRR potwierdziło nasze zastrzeżenia (20110602).

Spółka Genovum postawiła na rozwój bardzo innowacyjnego produktu zaniedbując na ten czas działalność sprzedażową. Wypowiedzenie umowy przez PAPR doprowadziło do utraty płynności i możliwości spłacenie zobowiązań. Spółka była zmuszona ogłosić upadłość. Spółka Proteon Pharmaceuticals zajmowała się na szczęście w czasie realizacji projektu też normalną działalnością usługową związaną z przesiewowymi badaniami potencjalnych leków i substancji aktywnych. Przychody umożliwiły dokończenie projektu przy wykorzystaniu własnych środków. Na szczęście żadne inne spółki z portfela BIB Seed Capital nie popełniły błędu podpisywania z PARP umów w ramach POIG 1.4. To jednak oznacząło że czas na nas :-)

BioInfoBank miała wieloletnie doświadczenie w realizacji projektów finansowanych przez Komisje Europejską w ramach Programów Ramowych. Byliśmy strasznie zaskoczeniu i przerażeni drobiazgowością urzędników i utrudnieniami, jakie wprowadzają polskie instytucje powołane do wdrażania nowych dla Polski projektów strukturalnych. W celu wymiany spostrzeżeń i zainicjowania otwartego dialogu z PARP zorganizowaliśmy spotkanie beneficjentów POIG 1.4 we wrześniu w Warszawie, gdzie przedstawiliśmy i omówiliśmy listę problemów. Na spotkaniu postanowiliśmy wraz z innymi beneficjentami wystąpić do PARP z inicjatywą spotkania w celu omówienia sposobów zmniejszenia biurokracji przy realiacaji projektów (20101006). PARP nigdy nie odpowiedziała na nasze pismo.

BioInfoBank składała wiele wniosków o dofinansowania w ramach działań POIG, które nadzorowała PARP. PARP rekomendowała 2 wnioski w ramach działania POIG 1.4. Pierwszy dotyczył “Racjonalne projektowanie i synteza enzymów cytotoksycznych” i był złożony w kwietniu 2009. Na początku wniosek został odrzucony formalnie z powodu braku reakcji na wezwanie do wniesienia poprawek, którego nigdy nie otrzymaliśmy. Wniosek został później jednak przywrócony i rekomendowany w styczniu 2010. Od tego momentu staraliśmy się kilkukrotnie wprowadzić zmiany do projektu polegające na usunięciu niektórych zakupów aparatury, ponieważ ta została już pozyskana oraz na zmianie terminu rozpoczęcia projektu, który już dawno się zdeaktualizował (plan we wniosku zakładał rozpoczęcie we wrześniu 2009, ale decyzja o wsparciu zapadła dopiero w styczniu 2010). Ku naszemu zdumieniu PARP za każdym razem potrzebowała opinii eksperta zewnętrznego żeby odpowiedzieć nawet na najprostsze pytanie dotyczące przesunięcia rozpoczęcia realizacji projektu i nigdy nie wyraził zgody na żadną zmiane, przez co skutecznie paraliżował jego wykonanie. W maju 2011 przy okazji kolejnej odmowy zmian PARP subtelnie zasugerowała “Przypominam, że beneficjent ma prawo rozwiązać umowę o dofinansowanie w trybie § 12 ust. 1 umowy o dofinansowanie” a to oczywiście propozycja nie do odrzucenia. Propozycja wyprzedziła parę dni datę zeznań prezesa BioInfoBank w sprawie rozwiązania umowy o dofinansowanie z FPA. Wcześniej, pare dni po najwyraźniej niekorzystnych dla PARP zeznaniach prezesa spółki Biuletyn Informacji Publicznych, PARP wypowiedziała umowę o dofinansowanie jego żonie, mimo nie zakończonego procesu kontroli spółki, przy której notabene uczestniczył wspominany wcześniej pan Strojek.

Drugi wniosek BioInfoBank w ramach poig 1.4 o nazwie “Centrum sekwencjonowania genomów” został rekomendowany do dofinansowania na początku listopada 2010 (20101104). 10 miesięcy później zostaliśmy poinformowani, że PAPR szuka zewnętrznego eksperta do oceny jakichś dokumentów, bo są zbyt specjalistyczne (20110819) :-) Umowa do tej pory nie jest podpisana. Jakie kompetencje mają pracownicy PARP, jeżeli nie potrafią zrozumieć żądanych dokumentów potrzebnych do podpisania umowy o dofinansowanie? Zarządzająca najbardziej innowacyjną częścią POIG w ramach PARP, w tym omawianymi wcześniej działaniami 8.1 i 1.4, pani wiceprezes Patrycja Zielińska pracowała wcześniej jako audytor (20090818). Może nie jest to najlepsze doświadczenie potrzebne do kierowania działaniami mającymi na celu wzrostu innowacyjności gospodarki, ale powinno wystarczyć do podpisywania umów. Każdy, kto kiedykolwiek składał innowacyjny projekt do PARP ma świadomość jak rażąco niski jest poziom merytoryczny otrzymywanych recenzji (oczywiście, jeżeli o nie wystąpił). Po wielu latach interakcji z nowym zarządem PARP mamy świadomość, że agencja konsekwentnie uniemożliwia wybranym jednostkom korzystanie z prawa do równego dostępu do funduszy strukturalnych, ale dlaczego przy odmowach notorycznie udowadnia swój skrajny brak kompetencji. Przykładem może być odrzucenie kolejnego naszego wniosku w ramach POIG 5.1 (20110802). W zarzutach PARP kompletnie myli pojecie “zysku” z “dywidendą”, nie uznając naszej jednostki za niedziałającą dla zysku mimo jasnego wpisu w umowie spółki (20060119) informującym o zamkniętej liczbie celi, na które może zostać przeznaczony zysk i do których nie należy wypłata dywidendy. Jedynymi wnioskodawcami w ramach POIG 5.1 mogą być jednostki niedziałające dla zysku. Jak więc można zatrudnić przy ocenie wniosków osobę, która nie rozumie omowy spółki niedziałającej dla zysku? Inne znajdujące się w odmowie zarzuty, które według PARP wykluczają poprawki formalne są oczywiście równie absurdalne, i służą jedynie selektywnemu eliminowaniu beneficjentów. Działanie POIG 5.1 ma na celu “Wspieranie powiązań kooperacyjnych o znaczeniu ponadregionalnym” (oczywiście nie takich jakie powstały dokoła PARP) i jest przykładem totalnej porażki PARP przy wdrażaniu programów unijnych. Do sierpnia 2011 podpisano umowy na zaledwie 23% alokacji a wypłacono zaledwie 6% przewidzianych środków (20110800).

Analizując działalność PARP nasuwają się smutne konkluzje. W PARP pracują bardzo wysoko opłacani urzędnicy, którzy mimo wysokiego wynagrodzenia cechują się brakiem kompetencji. Pracownicy Ci łamią prawo zatrudniając się w jednostkach realizujących dla PARP wielomilionowe projekty i wykorzystują swoje “doświadczenie” do przepychania projektów, od których ściągają haracz w formie opłat za doradztwo. Beneficjenci, którzy niezależnie starają się o fundusze strukturalne są niszczeni. Beneficjenci, którzy nie starają się o fundusze mają utrudniona pozycje na rynku, ponieważ musza konkurować z wyjątkowo silnie dotowanymi usługami. Przykładem takiej dewastacji gospodarki może być wspomniane wcześniej działania POIG 8.1 wspierające e-usługi. Firmy, które przed wprowadzeniem działania mozolnie pracowały nad rozwojem popularności swoich serwisów internetowych korzystając wyłącznie z skromnych ciężko zapracowanych zysków zostały wykluczone z dostępu do dofinansowania poprzez regułę maksymalnego czasu istnienia spółki do 12 miesięcy. Musiały konkurować z tysiącami nowych stron, które pojawiły się w następnych latach, dofinansowanych prawie milionem PLN każda, między innymi na pokrycie kosztów promocji. Nowe strony nie były weryfikowane w żaden sposób pod względem merytoryczny. Wystarczyło we wniosku prawidłowo opisać ilość planowanych “krzeseł do biura” i przy odrobinie szczęścia i protekcji, wniosek przechodził ocenę formalną i otrzymywał dofinansowanie. Jednocześnie PARP sama wykończyła później wiele nowych rzetelnych beneficjentów poprzez nieterminowe wypłacanie refundacji lub całkowity jej brak (20110829). Ministerstwo Rozwoju Regionalnego jest świadome problemu i przyznaje, że “gdy zbadano wybraną grupę spośród 8,5 tys. firm założonych w ramach funduszy europejskich do końca 2008 r., okazało się, że aż 32 proc. z nich upadło przed upływem 18 miesięcy” (20100925). W Polsce nie ma miejsca na tysiące nowych rentownych witryn internetowych. Zakładam, że mniej niż 10% z projektów powstałych w ramach POIG 8.1 pozostanie na rynku. Reszta, czyli prawie wszystkie, będzie miała poważny problem. PARP uwielbia wypowiadać umowy i może to zrobić lata po zakończeniu projektu, wzywając do zwrotu dofinansowania wraz z odsetkami jak za zaległości podatkowe. PARP chwali się w raporcie NIK (20090416) skrupulatnym podejściem do windykacji pisząc, że “wykorzystuje wszystkie, przewidziane prawem środki egzekwowania należności, w tym m.in. powództwo przeciwko członkom w razie bezskuteczności postępowania egzekucyjnego wobec spółki, egzekucję przeciwko małżonkowi, zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wyłudzenia”. W praktyce PARP idzie nawet dalej. W przypadku spółek powiązanych z FPA PARP nie przelała żadnych środków finansowych przed wypowiedzeniem umów, więc zawiadomiła prokuraturę o próbie wyłudzenia. Prokuratura przekazała sprawę z powodu jej złożoności do ABW i teraz pan podpułkownik Dariusz B z poznańskiego oddziału, który wcześniej rozpracował mafie paliwową rozpracowuję mafię naukowców :-) (20111108). W ostatnim naborze w ramach POIG 8.1 PARP preferowała naiwnych beneficjentów, którzy dopiero rozpoczęli działalność gospodarcza i nie ukończyli 27 roku życia, oferując im wyższy poziom dofinansowania sięgający 80%. Od beneficjentów aplikujących jako spółki prawa handlowego PARP wymagała podpisania weksli również od udziałowców, co rozszerza grono odpowiedzialnych za losy projektu poza zarząd. Możemy wiec spokojnie oczekiwać masowych wypowiedzeń umów za parę lat i tragedii tysięcy rodzin, tym razem całkiem dobrze wykształconych obywateli.

Sposób realizacji przez PARP działania POIG 1.4 jest równie destrukcyjny. Działanie ma na celu dofinansowanie badań przemysłowych, które z założenia są bardzo nieprzewidywalne i wymagają częstych modyfikacji planu prac. Wymóg narzucany przez PARP sztywnego trzymania się pierwotnego harmonogramu powoduje, że w połowie realizacji projektu beneficjent ma dylemat czy ciągnąć zaplanowane przed laty badania, o których aktualnie z góry wiadomo, że są niepotrzebne i nie doprowadzą do żadnych wartościowych wniosków ponosząc już niepotrzebne, ale wcześniej zaplanowane koszty czy oddać dofinansowanie wraz z odsetkami. W ten sposób znowu beneficjenci, którzy nie mają dostępu do dofinansowania ulegają nieuczciwej konkurencji a beneficjenci, którzy realizują projekty są wpędzani w bankructwo.

W 2010 PARP udzieliła “pomocy” publicznej w wysokości ponad 3 mld PLN, które wcześniej zostały zabrane podatnikom. Biorąc pod uwagę dewastację gospodarki, której się dopuściła lepiej by było gdyby te pieniądze pozostały w kieszeniach urzędników. Od wypłacanych pensji odciągany byłby ZUS i podatek dochodowy. Z zarobionych pieniędzy mogliby kupować luksusowe samochody, jachty, domy i inne dobra odprowadzając przy tym podatek VAT. W ten sposób przynajmniej połowa pieniędzy wróciłaby do budżetu państwa. Obywatele nie musieliby oglądać w telewizji opłacanych z funduszy unijnych drażniących reklam o wzroście innowacyjności, które mają się nijak do faktycznych danych statystycznych i spadku Polski w globalnym raporcie konkurencyjności opracowanym przez World Economic Forum (20110907). Tysiące beneficjentów nie ryzykowałoby swoich oszczędności i nie musiałoby spędzać tygodni nad pisaniem wniosków o dofinansowanie lub wielokrotnym wypełnianiem tych samych wniosków o płatność. Mamy perspektywę nowych, obiecanych 300 mld PLN, które pójdą między innymi na zasilenie przedsiębiorczości PARP. Obawiam się, że podobnie jak przy ostatnich kontraktach gazowych z Rosją, do których nikt nie chciał się przyznać (20100727), teraz też już tylko Komisja Europejska będzie w stanie wymusić na Polskich Agencjach Rządowych dbanie o interes własnych obywateli. Pokrzywdzeni beneficjenci POIG piszą skargi do Komisji Europejskiej w tej sprawie, ale na razie reakcji nie widać.

5. Happy End

Prezes szybko zauważył, że próba zmiany systemu finansowania polskiej nauki, poprzez dawanie przykładu dobrze zarządzanej, sprawnej i efektywnej jednostki naukowej nie powiedzie się. Promowana droga tworzenia niezależnych małych instytucji naukowych nastawionych na badania aplikacyjne może okazać się zgubna dla wielu innych zapalonych naukowców i przez to spowodować więcej strat niż korzyści. Postanowił po kryjomu porzucić tworzoną przez lata spółkę, która z roku na rok awansowała na czarnej liście ministerstwa nauki i spróbować zastosować dywersyjną taktykę, która okazała się skuteczna przy rozmontowywaniu dużo silniejszych systemów totalitarnych. Celem nowego planu było doprowadzenie do pierestrojki, która oczywiście była możliwa do zainicjowania tylko od wewnątrz. Zgodnie z nowym planem, prezes wystartował w konkursie na stanowisko dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) przedstawiając życiorys (20101028) plan rozwoju centrum (20101027) i inne wymagane załączniki. NCBiR jest odpowiedzialne za finansowanie innowacyjnych badań aplikacyjnych, dokładnie ten obszar, w którym działa BioInfoBank. Obszaru, który jak trafnie zauważają autorzy raportu o innowacyjności polskiej gospodarki jest i w kiepskim, i w pogarszającym się stanie, i który ze względu na spadającą innowacyjność polskich przedsiębiorstw powinien zostać zreformowany. Prezes miał w tym konkursie znaczne szanse, ponieważ w sposób dosyć unikalny łączył osiągnięcia naukowe (ponad 4000 cytowań, h-index 32) z komercyjnymi (zarządzanie zalążkowym funduszem inwestycyjnym i wspieranie rozwoju od podstaw kilku spółek, z których dwie w 2011 wchodzą na giełdę NewConnect, zwielokrotniwszy swą wartość w ciągu 2-3 lat). Niestety spisek został szybko zdemaskowany. Ponownie skuteczny okazał się niezawodny sposób odrzucania wniosków na podstawie wyimaginowanych zarzutów formalnych. Kierujący konkursem Departament Kontroli i Nadzoru (DKN) w tym przypadku zdołał wymyślić, że zarządzanie przez ponad 10 lat spółką kapitałową oznacza u tego kandydata brak doświadczenia w kierowaniu zespołem, a ukończenie studiów poza Polską i kilkuletnia praca na przykład w renomowanym Scripps Research Institute w USA świadczy o nieznajomości angielskiego (20101115) Odwołanie było proste (20101122) i zostało niezwłocznie uwzględnione przez Minister (20101201) ale wystarczyło lekko opóźnić dostarczenie informacji o dalszej procedurze (20101201) o kilka dni (do 13-go grudnia) żeby kandydat dowiedział się o tym po następnym obligatoryjnym etapie konkursu (8-go grudnia) wymagającym stawienia się w Ministerstwie :-) W ten sposób niebezpieczeństwo wewnętrznej pierestrojki zostało zażegnane (20101209). Później Ministerstwo musiało tylko zadbać o to żeby na publicznych wystąpieniach nie pojawiło się zbyt dużo głosów krytyki. Takim nie da się całkowicie zapobiec, ale można przynajmniej ograniczyć to zjawisko. Kiedy organizatorzy konferencji “First Central European Life Science Investor Conference” zaprosili prezesa do uczestnictwa w panelu dyskusyjnym na temat problemów inwestorów w Europie Centralnej “General and CE specific challenges facing investors in life science” (20111027) pan Grabarczyk, który w międzyczasie awansował na stanowisko wicedyrektora NCBiR, zagroził organizatorom sponsorowanej przez NCBiR konferencji swoją rezygnacją z udziału (20110809) Organizatorzy podjęli jedyną słuszną decyzję i wycofali zaproszenie dla kłopotliwego prelegenta unikając w ten sposób krępującej wymiany poglądów. Wszystko wskazywało na to, że marazm polskiej innowacyjności jest niezagrożony.

I wtedy nastąpił cud. Po wyborach w październiku 2011 roku do Sejmu weszło ugrupowanie pod nazwą Partia Przejrzystych, które w odróżnieniu od innych nie obiecało szybkiego dobrobytu wszystkim Polakom. Partia obiecała jedynie, że znacznie usprawni sposób zarządzania państwem poprzez wprowadzenie totalnej przejrzystości wszystkich przepływów finansów publicznych i wszystkich decyzji administracyjnych włącznie z procesem ich powstawania. Pomysł podchwyciły media, które uznały, że przez to będą miały ułatwiony dostęp do informacji, które pozwolą wytropić nowe spiski i skandale, istotne dla podtrzymania nakładu i oglądalności. Niezadowolone grupy obywateli dopatrujące się źródła niesprawiedliwości społecznej we wszechobecnej korupcji również uznały hasło przejrzystości za godne poparcia. Zrównoważony wynik wyborczy zmusił największe partie do szukania koalicjantów też wśród najmniejszych ugrupowań. Partia Przejrzystych okazała się bardzo wygodnym koalicjantem, gdyż nie żądała “stołków” tylko niezwłocznego przyjęcia ustawy o znacznym zwiększeniu przejrzystości w administracji i finansach publicznych. Wymóg natychmiastowego publikowania wszystkich przychodzących, wychodzących i wewnętrznych dokumentów spowodował pojawienie się w urzędach i instytucjach państwowych ludzi, którzy będąc świadomi jawności podejmowanych decyzji kierowali się wyłącznie interesem i sprawiedliwością społeczną. “Stołki” straciły status łupu a nowy etos pracy urzędników doprowadził do wzrostu zadowolenia i zainteresowania społeczeństwa działalnością organów państwowych. Wiele osób i grup zaczęło wspólnie szukać sposobów na racjonalizację finansów Państwa. Wzrosło zainteresowanie miliardowymi wydatkami na badania, które jak do tej pory nie wpłynęły pozytywnie na wzrost gospodarczy, doprowadziły do stagnacji rozwoju innowacyjności zasilając jedynie skostniała sieć instytucji pożerającą procenty PKB. Powoli w społeczeństwie zaczęło dominować przekonanie o pasożytniczym charakterze struktur naukowych, które bardziej przypominają sanatoria lub zakład ubezpieczeń społecznych dla inteligencji niż system wspierania rozwoju technicznego i naukowego kraju. Aby uniknąć zniesławienia Ministerstwo wsparte nową kadrą z nowym etosem pracy zdecydowało się na radykalne zmiany. Analizując dotychczasowe osiągnięcia zidentyfikowano jako najsłabszą stronę system dystrybucji dofinansowania między jednostki naukowe a jako najsilniejsze nowatorski w skali świata system oceny parametrycznej osiągnięć naukowych oraz bazę młodych utalentowanych i ambitnych naukowców, którzy do tej pory szybko opuszczali polską sferę badań. Ministerstwo podjęło odważną decyzję żeby całkowicie zreformować wsparcie finansowe badań naukowych i zamiast wspierać instytucje zacząć bezpośrednio wspierać naukowców. Taka zmiana nie wymagała dodatkowych nakładów finansowych. Potrzebna była jedynie lekka modyfikacja oceny parametrycznej i przystosowanie bazy naukowców stworzonej w OPI tak żeby naukowcy sami mogli wprowadzać tam osiągnięcia, na podstawie których będą rozliczani. Ten niby prosty manewr spowodował radykalne zmiany. Nagle ogromnie wzrosła mobilność naukowców, którzy mając dostęp do źródła dofinansowania przypisanego swojej osobie mogli dowolnie wybierać jednostki naukowe, które dostarczą wymaganą infrastrukturę. Jednostki zaczęły ostrą walkę o najlepszych naukowców, z którymi negocjowały warunki współpracy rezygnując przy tym często z roszczeń wobec praw autorskich i praw do komercjalizacji wynalazków stworzonych przez naukowców. W ten sposób zaczęły kruszyć się bariery instytucjonalne, które do tej pory stanowiły główną przeszkodę przy komercjalizacji wyników polskich badań. Naukowcy zaczęli na większą skalę dbać o ochronę wytworzonej wartości intelektualnej i masowo patentować swoje wynalazki. Dostrzegli też korzyści i konieczności współpracy z przemysłem, który umożliwiał zdobycie niezależnego finansowania na pokrycie kosztów utrzymania ochrony patentowej. Instytucje naukowe były zmuszone całkowicie zmienić swój charakter. Zniknęły drogie urządzenia naukowe, których nikt nie używa. Racjonalizacja wydatków zmusiła instytucje do wydzielenia przestrzeni dedykowanej na inkubatory dla małych firm, które poprzez czynsz dodatkowo zasilały budżet instytucji. Jednak największe zmiany dokonały się w strukturach administracyjnych. Kierownictwo nie mogło już sobie pozwolić na unikanie podejmowania wszelkich decyzji, których opóźnianie do tej pory paraliżowało składanie projektów badawczych, próby współpracy z przemysłem lub uczestnictwo w konsorcjach. Znaczna poprawa jakości i efektywności administracji jednostek naukowych zlikwidowała główną przesłankę dla powstawania takich jednostek jak BioInfoBank a nasza spółka zmieniła profil z badań naukowych na inkubator i centrum transferu technologii wspierające powstawanie nowych innowacyjnych podmiotów. W ten sposób zniknął długoletni, dywersyjny i znienawidzony intruz polskiej Nauki.

Hans Christian Anders, 2011-09-23